Od 8 listopada do 8 stycznia - to już dwa miesiące mojej samotności. Cały czas byłam zajęta załatwianiem różnych formalności i spraw .... Starałam się żyć normalnie. Zajęłam się, jak zwykle - przygotowaniem Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia .... Była choinka, a właściwie gałązki świerku srebrnego w wazonie - ze srebrnymi i czarnymi bombkami, było sianko pod białym obrusem i opłatek ..., pusty talerz i wolne miejsce przy stole .... Prezenty też były .... W naszej kwaterze - w Kolumbarium, gdzie mój mąż spoczywa - zawsze było zapalone światełko, był stroik świąteczny, różyczki białe .... kolędy .... i opłatek .... no i łzy też były ...
Mimo całej tej oprawy ..... - były to - bardzo, bardzo smutne Święta ....
Irenko,czas wszystko leczy.Ale musisz to przeżyć,jeszcze kilka miesięcy będzie ciężko.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJadziu, bardzo dziękuję za słowa wsparcia.Życzę również dla Ciebie i Rodziny szczęśliwego 2016 Roku !!!! Ir. P.
OdpowiedzUsuń